Bałkany cz. 2: wybrzeże Chorwacji oraz południowo-zachodnia Bośnia i Hercegowina – podróż przez historię i kultury w cudownej harmonii z naturą.

    W części 1 serii wpisów o bałkańskiej podróży opisałem, w jaki sposób można urozmaicić monotonną i długą trasę nad wybrzeże Adriatyku, odwiedzając po drodze kilka interesujących lokalizacji.

     Tym razem zajmę się przedstawieniem miejsc, które udało mi się odwiedzić przecinając południkowo Chorwację oraz południowo-zachodnią Bośnię i Hercegowinę. Opiszę też kilka ciekawych sytuacji, między innymi takie, przez które o mały włos nie dostałem zawału serca (:D) – ta związana jest z wężami, a ich na Półwyspie Bałkańskim jest naprawdę sporo, wśród nich znajduje się niebezpieczny gatunek żmii nosorogiej (przed wyjazdem warto o tym poczytać!).

Skupię się na 9 miejscach – niektórych bardzo popularnych, stanowiących bałkańskie „must see”, ale również pobocznych, w pewnym sensie zapomnianych miejscówkach, od których uwagę odciąga bardziej znane sąsiedztwo. Załączając kosztorys opiszę:

  1. Zadar – weneckie miasto, które całuje morze i pozdrawia słońce;
  2. Split – siedzibę cesarza rzymskiego Dioklecjana i jedno z najpiękniejszych odwiedzonych przeze mnie miast;
  3. Podaca – opuszczona wioska na zboczu góry, zrujnowana przez trzęsienie ziemi;
  4. Gradac – coraz bardziej popularne wśród wczasowiczów miasteczko Riwiery Makarskiej i mój pierwszy „głębszy” kontakt z wodami Adriatyku;
  5. Wodospady Kravica – niezwykle urokliwy cud bałkańskiej natury;
  6. Mediugorie – znane miejsce pielgrzymkowe;
  7. Mostar – miasto jak z baśni „tysiąca i jednej nocy”;
  8. Blagaj – klasztor Derwiszów, „świątynia natury”;
  9. Dubrownik – perła Adriatyku, jedno z ‚najpiękniejszych miast świata’, Królewska Przystań znana z serialowej superprodukcji Gra o Tron.

Dla przypomnienia kurs euro wynosił ok. 4,20 zł za 1€, natomiast 1 kuna = ok. 0,57 zł.

Wszystkie noclegi rezerwowałem przez aplikację Booking.com z 0/1-dniowym wyprzedzeniem.

Dzień 3 cd.

    Zadar jest piątym co do wielkości miastem Chorwacji. Położony w północnej części krainy Dalmacji, od strony morza otoczony charakterystycznymi dla tego regionu wyspami (wybrzeże dalmatyńskie). Stare Miasto usytuowano na półwyspie. Ufortyfikowane historyczne centrum jest bogate w zabytki i urokliwe uliczki z pięknymi kamienicami.

PAT_3352

Najciekawszym moim zdaniem miejscem jest okolica kościoła św. Donata – pochodząca z IX wieku świątynia to jeden z symboli miasta, obok niej rozsiane są pozostałości rzymskiego forum. Dodatkową atrakcją dla osób, które uwielbiają historię, jest fakt, że można jej dosłownie dotknąć, ponieważ ruiny nie są zabezpieczone dodatkowymi elementami ochronnymi.

PAT_3383

Z kościołem św. Donata, w którym obecnie mieści się sala koncertowa, ze względu na wybitną akustykę, siaduje XII-wieczny kościół św. Marii.

PAT_3371

Trzecią wartą szczególnej uwagi świątynią na głównym placu miasta jest romańska Katedra św. Anastazji z charakterystyczną dzwonnicą.

PAT_3365

Warto przytoczyć tu historię, która mnie niezwykle zadziwiła. Mianowicie przechadzając się nadmorską promenadą przy forum, zauważyłem nietrzeźwego starszego pana. W pewnym momencie upuścił butelkę, która roztrzaskała się na chodniku. Natychmiast schylił się i po chwili uprzątnął bałagan. Zachowanie zdecydowanie godne pogratulowania! Stare miasto wyglądało naprawdę na bardzo zadbane, a chwiejny pan w tym przypadku zaświecił przykładem.

Zadar jest bardzo przyjemnym i ciekawym miastem, w którym bogactwo historyczne miesza się z nowoczesnością.

Wspominałem już jeden z symboli – kościół św. Donata stanowiący idealny przykład romańskiego piękna otoczonego antycznymi koralami rzymskiego forum. Od niedawna odwiedzających przyciągają tu również dwa inne obiekty.

Pierwszym z nich są Morskie Organy, na których gra Adriatyk. Otwarte w 2005 roku szybko stały się ogromną atrakcją turystyczną. Fale zamiast odbijać się od muru wpadają do kanalików zakończonych gwizdkami, wydającymi różne dźwięki. Morska muzyka nie układa się w znane melodie ale jest pięknym uhonorowaniem nieodłącznego związku miasta z morzem. Posłuchajcie sami!

Obok Morskich Organów usytuowano drugą atrakcję – „Pozdrowienie słońca”. Jest to instalacja składająca się z płyt solarnych, które za dnia ładowane energią słoneczną oddają ją po zmroku świecąc różnymi kolorami. W akompaniamencie morskiej muzyki ta sztuczna ziemska zorza wygląda bajecznie i tłumnie przyciąga ludzi.

PAT_3389

Atmosfera w mieście jest wspaniała (muzea i liczne knajpki są dodatkowymi atutami). Jest ono świetną bazą wypadową. Blisko znajdują się takie miejsca jak Park Narodowy Paklenica, księżycowa wyspa Pag czy Park Narodowy Kornati. W te miejsca niestety nie zdołałem dotrzeć.
Nocleg w Zadarze kosztował 27 € = ok. 113 zł za pokój 2-osobowy w centrum. Znów bardzo przydatny okazał się aneks kuchenny w pokoju, dzięki któremu udało się zaoszczędzić po raz kolejny na posiłku.

Dzień 4.

      Po wczesnym śniadaniu standardowo wypadało się spakować, następie wyruszać na południe w kierunku Splitu. Poprzedniego wieczoru pochłonięty Zadarem zupełnie zapomniałem o znalezieniu noclegu na ten dzień. Była to sobota – środek weekendu. W Splicie ceny za pokoje były wysokie. Zapadła decyzja, aby tego dnia ruszyć bardziej na południe i zarezerwować nocleg 98 km ‚niżej’ w wiosce Podaca.

Mapa przedstawia trasę przebytą w dzień 4.

dz5

Tego dnia miałem już problem z odnalezieniem się w kalendarzu. Gdyby nie kłopot ze znalezieniem noclegu nie wiedziałbym jaki jest dzień tygodnia.

Wybierając trasę wzdłuż wybrzeża ominąłem autostradę. Za odcinek z Zadaru do zjazdu na Split zapłaciłbym 52 kuny (ok. 30 zł)Tutaj możecie zobaczyć cennik odcinkowy autostrady A1 (Autostrada Adriatycka) prowadzącej z Zagrzebia na południe Chorwacji.

Droga z jednej strony otoczona była górami, zaś z drugiej rozlewało się morze poprzecinane podłużnymi wyspami. Przez jezdnię przebiegały spore zielone jaszczurki wyłaniające się co jakiś czas z wyschniętej szarozielonej roślinności.

Skręciłem do Szybeniku. Pomyślałem, że fajnie byłoby przejść się po tym mieście, tym bardziej, że znajdująca się tam gotycko-renesansowa Katedra św. Jakuba wpisana na listę UNESCO, zbudowana jest wyłącznie z kamienia. Niestety ceny parkingów były dość wysokie i skończyło się na objeździe centrum na tyle blisko, na ile było to możliwe.

Po drodze do Splitu mija się zjazd na Solin (Salona). Jest to starożytne miasto położone bezpośrednio przy drodze wjazdowej do stolicy żupanii splicko-dalmatyńskiej. Nieco na wschód od miasta, na górze znajduje się Twierdza Klis, która stanowi jedną z chorwackich scenografii do serialu Gra o Tron.

         Na wjeździe w splitskie ulice stanęliśmy na chwilę w korku. Zator spowodowały… pawie przechodzące dostojnie przez jezdnię. Po zaparkowaniu w jednej z bezpłatnych zaułków w centrum wyruszyłem na kilkugodzinne zwiedzanie miasta. Split mnie oszołomił! Już przy wejściu na teren Pałacu Dioklecjana (III/IV wiek) oślepiła mnie bijąca od zabudowań biel wapieni. Było bardzo gorąco i dość tłumnie. Zauważyłem, że sporą część przyjezdnych stanowili fani Gry o Tron.

 

 

 Duch Imperium Rzymskiego w mieście jest ciągle żywy.

PAT_3403

Podobnie jak Zadar – Split jest bardzo czysty i zadbany. Warto przejść się pośród śnieżnobiałych zabytkowych kamienic i wąskich uliczek nieco oddalonych od bram pałacu. Miasto wywarło na mnie na tyle pozytywne wrażenie, że w swoim notesie z podróży napisałem „mogę powiedzieć z ręką na sercu, ze to jedno (jak nie nr 1!) z najpiękniejszych miast, w których byłem”.

PAT_3421

Na każdym kroku można napotkać antyczne pozostałości.

 

 

Spacerując przez teren pałacu trafiłem na koncert chóru, który miał miejsce obok Świątyni Jowisza. Jak się później okazało, panowie śpiewają tam dość często. Dzięki świetnej akustyce budowli występ był naprawdę spektakularny. Na YouTube znalazłem występ tego chóru.

PAT_3465

Na powyższej fotografii znajduje się wspomniana „robocza filharmonia”. Z dziury w dachu wyłania się czubek wieży Katedry św. Duje. Moje emocjonalne wejście na szczyt po dość niepewnych schodach i nad prawie 60-metrową przepaścią w dół najlepiej podsumować komentarzem:

siwa

Koszt wejścia na wieżę to 20 kun (ok. 11,50 zł) ale nie mogłem przepuścić okazji na taką panoramę! Miasto dosłownie rozlewa się w dolinie uwięzione między górami, a morzem. W połowie wejścia sparaliżował mnie strach. Nie boję się wysokości, jednak było to idealne odzwierciedlenie moich koszmarów, w których spadam w dół, przyklejony wcześniej do wąskiej drewnianej kładki kilkadziesiąt metrów nad ziemią, ciekawe doświadczenie.

PAT_3477

PAT_3488

Fotografie pokazują, jak pięknie Chorwaci dbają o spójność estetyczną miast. Dachy są pomarańczowo-czerwone, co sprawia wrażenie harmonii i ładu.

Spacer nadmorską promenadą wzdłuż portu, z którego wypływają promy w wielu kierunkach był już elementem powrotu na parking i zwiastunem dalszej drogi.

PAT_3429

Piękno miast w połączeniu z normalnością życia jest czymś, co wzmaga moją miłość zarówno do Chorwacji, jak i całych Bałkanów. W odróżnieniu od ‚zmuzealizowanych’ centrów niektórych typowo turystycznych zachodnich miast tutaj ciągle tętni normalne życie.

PAT_3407

       Trasa do miejscowości, w której udało się zarezerwować stosunkowo tani sobotni nocleg, była spokojna. Prowadziła bardzo malowniczo przez pięknie piętrzące się góry w okolicy miasta Omis i pod stokami słynnego Sveti Jure – szczytu w obrębie Parku Narodowego Biokovo, znanego z pięknych widoków na Góry Dynarskie i Adriatyk, niestety nie wystarczyło czasu, aby wjechać na szczyt. Po przejechaniu Makarskiej dotarłem na miejsce, jeszcze przed zachodem słońca.
Kwatera mieściła się w domu u pana Gorana, przemiłego Chorwata, który opowiedział mi sporo o historii miejsca. Nie była to zwykła wioska, jak wcześniej o niej myślałemPodaca jest podzielona na dwie części. Górną i dolną. W dolnej, przybrzeżnej mieszka 660 osób. W górnej – kilka… W 1962 roku obszar ten nawiedziło trzęsienie ziemi, które zniszczyło górną część. Obecnie jest to ‚wioska widmo’ ze zrujnowanymi kamiennymi domami, kościołem i wieżą.

PAT_3507

Do wioski dotarłem akurat o złotej godzinie.

PAT_3510

Przechadzałem się w klapkach po gruntowych drogach wiodących przez zrujnowane budynki. W jednym z zamieszkanych (jedyny zamieszkany, jaki widziałem) mieści się pensjonat. Obok niego pasł się leniwie osiołek.

PAT_3504

Sielanka jednak zmieniła się w przerażenie po wejściu na tę drogę …

PAT_3525

Po wyzwoleniu migawki i wykonaniu fotografii usłyszałem głośne syczenie po prawej stronie, a po chwili odgłosy jakby rzucania się w trawie. Pierwsze o czym pomyślałem – wąż! bydle! wąż bydle! Trochę mnie sparaliżowało. Nie wiedziałem, czy uciekać czy się nie ruszać, ale szelest oddalał się. Sądząc po poruszającej się trawie i zaroślach to coś musiało być naprawdę wielkie. Wspomnę tutaj tylko, że panicznie boję się węży. Stałem jakieś 200 metrów od samochodu, a przejście tego dystansu to były moje najdłuższe chwile w życiu. Nawet obrona inżynierki przy tym to pikuś! Panika zjadła mnie całkowicie, serce prawie wyłamało mi żebra 😀 Goran wspominał o tym żeby nie chodzić po zaroślach „bo może to być niebezpieczne”, ale piękno chwili trochę mnie zwiodło i nie przejąłem się tym. Dodatkowo świadomość o hasaniu przez łąki teoretycznie pełne żmij we włoskich Apeninach, czy kreteńskich górach i niezaobserwowaniu ani jednego węża doprowadziła mnie do zbagatelizowania tej sprawy.

Dobra, teraz poważniej. Półwysep Bałkański zamieszkuje najbardziej jadowita europejska żmija – nosoroga. W Chorwacji znana zwyczajowo jako Poskok. Ukąszenia często kończą się śmiercią. Zazwyczaj schodzi z drogi, jednak w obliczu zagrożenia jest bardzo agresywna i szybka. Chorwackie określenie tego gada łączy się z legendami jakoby atakując podskakiwała. Faktycznie potrafi zwinąć się w kłębek i wyrzucić przednią część ciała na 40 cm! Jesienią wspina się na gałęzie drzew w celu poszukiwania ptasich piskląt. Goran potwierdził powszechny strach panujący przed tymi stworzeniami. Wspominał o tym, że wyruszając w góry niektórzy ludzie zabierają ze sobą koszyki, w które wkładają kamienie i rzucają je przed siebie aby odstraszyć gady. W tej samej rozmowie zaproponował wejście na wieżę w opustoszałej wsi, do której ma klucze, jednak po wcześniejszej sytuacji odmówiłem. Następnym razem się przełamię!

PAT_3530

Na zachód słońca wyruszyłem na plażę w południowej części miasteczka Gradac. Tam też po raz pierwszy zanurzyłem się w Morzu Adriatyckim. Plaże pełne białych kamieni wygładzonych przez morze łączyły się z turkusem morskiej wody. Na dnie dostrzegłem parę jeżowców. Woda była chłodna – ok. 17 stopni. Ostatnie ciepłe światło dnia głaskało zbocza Biokova górującego nad Gradacem.

PAT_3496

Był to mój przedostatni wieczór w Chorwacji. Ostatni w największej kontynentalnej części. Po powrocie do domu rodziny Gorana jego mama poczęstowała mnie przepysznym burkiem – deserem z wielu warstw cieniutkiego jak papier ciasta wypełnionego jabłkami. Tradycyjny bałkański przysmak w domowym wykonaniu smakował niesamowicie pysznie.
Nocleg w przeliczeniu na 2 osoby w domu u Gorana z dostępem do kuchni (i deseru!) kosztował 28,35€ (ok. 119 zł). W Gradacu zakupiliśmy też chleb, ser i warzywa za około 20 zł.

Dzień 5.

    Następnego poranka wcześnie wyruszyłem w kierunku granicy z Bośnią i Hercegowiną. Dzisiejszym celem był Mostar – słynne miasto różnorodności, w którym mieszają się kultury muzułmańska, katolicka i prawosławna.

Mapa przedstawia trasę przebytą w dzień 5.

dz6

Droga prowadziła przez góry. Tutaj napotkałem kolejnego węża – na oko 1,5-metrowy gigant wił się przy poboczu. Serce stanęło mi po raz kolejny. I nie ostatni… Na szczęście po kilku kolejnych doświadczeniach takie widoki mi spowszedniały.

Odprawa na granicy chorwacko-bośniackiej trwała chwilę. Sprawdzono jedynie dokumenty, standardowo poprosiłem o pieczątki, które otrzymałem bez problemu. Do przekroczenia granicy z Bośnią i Hercegowiną wymagana jest zielona karta!

Walutą Bośni i Hercegowiny jest marka zamienna (BAM/KM). 1 BAM = 2,14 zł.

      Pierwszym przystankiem na trasie do Mostaru były wodospady Kravica położone na odcinku rzeki Trebizat. Woda spada tam z wysokości nawet 25 metrów. Za całodzienny bilet wstępu zapłaciłem 6 KM (13 zł), jednak cennik jest zmienny i związany z sezonami w roku. Szczegóły dotyczące cen biletów wstępu możecie poznać tutaj. Z tego co zrozumiałem w kasie w cenę biletu jest wliczona opłata za parking.

PAT_3548

Wodospady wyglądają naprawdę spektakularnie. Miejsce nie jest tak bardzo popularne, jak odwiedzone wcześniej Jeziora Plitwickie. Spotkać można tam wiele osób, które przyszły spędzić czas kąpiąc się i spacerując po malowniczej okolicy przy dźwiękach rozbijającej się głośno wody i schładzając w mgiełce unoszonej przez wiatr.

PAT_3582

Szlak prowadzi pętlą pod górę. Widokowo jest bardzo interesujący.

PAT_3598

Spacerując asfaltową drogą w kierunku parkingu można doświadczyć smutnej , nieodległej przeszłości „raju” – podziurawiony od kul znak drogowy.

PAT_3599

Kolejny przystanek na trasie to jedno z najbardziej znanych miejsc pielgrzymkowych Europy – Mediugorie. W miejscu zwanym Podbrdo od początku lat 80. XX wieku miało dochodzić do objawień „Gospy”, którą osoby doświadczające widzenia utożsamiają z Maryją. Obecnie objawienia, które rzekomo trwają do dziś nie są potwierdzone przez Kościół Katolicki. Nie stanowi to jednak problemu dla rozwoju popularności tego miejsca. Warto zagłębić się w temat korzystając z wiarygodnych źródeł i raportów, które są moim zdaniem bardzo interesujące pod różnymi kątami.

Podejście do miejsca uznanego za początek objawień nie należy do łatwych. Ostre i wyślizgane skały mogą sprawić trudność.

PAT_3601

W docelowym punkcie znajduje się figura Gospy oraz krzyż. Warto wejść tu także ze względu na przyjemną panoramę okolicy.

PAT_3603

Przeciskając się przez stragany z pamiątkami i obraniu kursu na Mostar należy przemierzyć drogi obwieszone chorwackimi flagami i wszechobecnymi szachownicami.

   Mostar podobnie jak Zagrzeb wzbudził we mnie mieszane uczucia. Piękne, ale niesamowicie zatłoczone historyczne centrum, pełne orientalnych budynków, niezwykle ciekawie wybrukowanych okrągłymi kamieniami chodników, tradycyjnych straganów, no i on – chyba jeden z najsłynniejszych mostów Europy – Stari Most. Obiekt, od którego nazwę wzięło miasto i dla którego zjeżdżają się tutaj ludzie z całego świata. Tłumy były na tyle uciążliwe, że najpierw postanowiłem zameldować się w pensjonacie i spokojnie rozpakować. Pokój dwuosobowy z aneksem kuchennym w bliskiej odległości do centrum – 19,80€ (ok. 83,16 zł).

W godzinach podwieczornych atmosfera w historycznym centrum się przerzedziła. Wreszcie zapanował spokój. Spacer starym targiem wzdłuż Neretwy był niebywałą przyjemnością i pewnego rodzaju teleportacją w przeszłość.

PAT_3614PAT_3675

Czułem się jak w innym świecie. Jak w baśni „Tysiąca i jednej nocy”!

PAT_3666

Błyszczące w świetle wieczora minarety i śpiewy muezinów wzywające do modlitwy dodatkowo wzmagały poczucie wyjątkowości miejsca. Było to moje pierwsze spotkanie z głęboko zakorzenioną kulturą muzułmańską.

PAT_3667

Mostar jest miastem, które przez wieki było symbolem pojednania kultur i wzajemnego szacunku. Obszarem tym w historii szarpały wojny i niepokoje. Podczas wojny w Bośni i Hercegowinie najsłynniejszy obiekt miasta i całego kraju – kamienny Stary Most, zbudowany w XVI wieku, został wysadzony przez armię chorwacką w 1993 roku. W 2004 odbudowano go i ponownie zdefiniował miasto, jako przykład współistnienia i przyjaźni.

PAT_3709

Wieczorami sporo rybaków wychodzi na skały z wędkami. Za dnia z mostu skaczą śmiałkowie w rwący nurt Neretwy.

PAT_3695

Poniżej zdjęcie, które pokazuje współistnienie na tym terenie dwóch wielkich kręgów kulturowych. Stary Most, minarety meczetów oraz wysoka wieża kościoła katolickiego.

PAT_3720

Ludzie w Mostarze, których spotkałem byli niesamowicie mili i pomocni. Po raz pierwszy zdecydowałem się na kolację w restauracji. Motywacją były o wiele niższe ceny niż w pozostałych odwiedzonych przeze mnie sąsiednich krajach i niesamowita chęć spróbowania prawdziwego bałkańskiego jedzenia. Polecona przez właścicielkę pensjonatu restauracja Crveni Han przy ul. Tita, w sąsiedztwie (a jakże miło!) muzułmańskiego cmentarza. Zamówiłem bałkańskie dolmy – gołąbki zawijane w liście winogron oraz wspaniałe ćevapi – grillowane mięso mielone zwinięte w ‚wałeczki’, za które naprawdę mógłbym oddać nerkę.. te 2 dania zjadłem sam, z dodatkami (cebula, ajvar, ziemniaki, tradycyjna tłusta pita) oraz podwójnym piwem to koszt około 10 € (42 zł).

Po obfitej i sytej kolacji nocny spacer przez miasto był zbawienny. Po zmroku nie było widać zrujnowanych jeszcze od czasu brutalnej wojny budynków, znajdujących się gdzieniegdzie śmieci, ścieków wylewanych do rzeki – za dnia niestety te rzeczy umniejszały atrakcyjności miastu.

Dzień 6.

Punktem docelowym tego dnia był Dubrownik. Perła Adriatyku, jedno z najpiękniejszych miast świata, jednak kilkanaście kilometrów od Mostaru już spotkała mnie przemiła niespodzianka. Prawdziwa oaza spokoju – Blagaj.

Mapa przedstawia trasę przebytą w dzień 6.

dz6a

          Pierwszym przystankiem na trasie była miejscowość Blagaj. Na miejsce zajechałem wcześnie rano, zanim jeszcze zaczęto pobierać opłaty za parking. Droga z parkingu do celu to tylko 650 metrów. Celem był 600-letni Dom Derwiszów. Muzułmański klasztor. Położony pod 240-metrową pionową ścianą, w której gniazdują jaskółki. Pod klasztorem spod skały wypływa rzeka Buna, jej kaskady szumnie odbijają się od klifu i łącząc ze śpiewem ptaków i lekkim porannym wiatrem hipnotyzują odwiedzających.

PAT_3764_2500

Wywierzysko Buny (miejsce, w którym wody podziemne wypływają na powierzchnię) jest jednym z najsilniejszych w Europie – to ta mała dziura po prawej stronie.

PAT_3784

Była to moja pierwsza wizyta w sakralnym miejscu islamu. Bilet wstępu do tekiji (pol. Chanaka) wynosi 4 BAM (ok. 8.30 zł). Klasztor wyłożony jest kolorowymi dywanami, przed wejściem należy zdjąć buty i przyoblec się w specjalnie przygotowaną chustę, ponieważ nie wolno wchodzić tam z odkrytymi ramionami i kolanami.

PAT_3750

W Bośni i Hercegowinie nie pozwala się zapomnieć okrutnego ludobójstwa na ludności muzułmańskiej w Srebrenicy. Pamięć o wydarzeniach jest silnie podkreślana w społeczności islamskiej.

PAT_3730

Orzeźwiające powietrze poranka przemykało przez sale pootwieranymi oknami. Na parapetach znajdowały się księgi Koranu – tekija to nie tylko miejsce modlitwy, kontemplacji i mistycznych obrzędów, ale również studiowania świętej księgi islamu.

PAT_3743

Udało mi się odwiedzić to niezwykłe miejsce przed nadejściem fali odwiedzających, którą mijałem w drodze powrotnej. Miałem spore szczęście. Zachwycił mnie cytat, który przeczytałem przy klasztorze: „na chwałę Stwórcy i tego, co stworzył”. Było to idealne podsumowanie wizyty w miejscu, gdzie oprócz Boga czczono arcydzieła natury.

     Wybrana poboczna droga prowadząca do przejścia granicznego z Chorwacją wiodła przez osobliwe tereny. Odcinkami należy przeciąć wysokie góry, aby  chwilę później trafić na płaską równinę porośniętą winnicami. Pomijając kolejne węże (łącznie 6..), które przepełzały przez jezdnię o włos nie potrąciłem… żółwia, a zaraz za nim kolejne 2 węże. Tu zapisałem nawet nazwę wioski – Kotezi. W wiosce Rovno w lokalnym sklepie zakupiłem masło (4,80 BAM = ok. 10 zł) oraz tradycyjny, spory, niesamowicie słony ser za ok. 18 zł.

Ponownie do Chorwacji wjechałem w miejscowości Cepikuće około 11:30. Na granicy przywitał mnie wyłącznie pogranicznik chorwacki.

PAT_3794

A tak wygląda przepyszny niepółksiężycowy mostarski rogalik!

PAT_3796

Najtańszy nocleg / pokój 2-osobowy wyniósł 25.90€ (ok. 109 zł). Dubrownik przez swoją popularność jest drogi dla turystów. Od zawsze był jednym z najczęściej odwiedzanych miast wschodniego wybrzeża Adriatyku. Kolejna fala sławy, nazwałbym to nawet tsunami fejmu, spłynęło na niego po sukcesie serialu Gra o Tron. To właśnie dubrownickie Stare Miasto jest jedną z najbardziej znanych scenografii do superprodukcji. Nagrywane są tutaj sceny, które rozgrywają się w Królewskiej Przystani. W mieście nagrywano także sceny do Star Wars.

Wstęp na potężne weneckie mury, zachowane w stanie idealnym do dzisiejszych dni kosztuje 150 kun (ok. 80 zł). Bilet ten upoważnia do zwiedzania pozostałych fortów.

PAT_3865

Miasto stało się na tyle popularne, że tłumy zaczęły zagrażać fortyfikacjom. Aby odciążyć budowle ceny biletów zwiększono kilkukrotnie, stąd ich cena jest tak wysoka.

PAT_3859

W obrębie murów piętrzą się nienaruszone kamienice, kościoły i dostojne pomniki oraz szerokie place.

 

 

PAT_3839

Ulice w mieście są tak wyślizgane, że w odpowiedniej perspektywie wyglądają jak lustra.

PAT_3867

Bardzo zadbane poboczne uliczki podobnie, jak w przypadku Splitu ciągle żyją swoim codziennym życiem, nietrudno dostrzec w obrębie murów powywieszane na kablach pranie, pod którym przemykają fani w koszulkach i czapkach z logiem GOT.

 

 

Dubrownik jest pełen zabytków. Wszystkie miejsca znajdujące się w obrębie fortyfikacji i niedalekim sąsiedztwie są warte odwiedzenia. Poza murami czuć ‚luksus’. Śluby na plaży, drogie samochody, jachty. To miasto jest jakby adriatyckim synonimem bogactwa. Chorwackim Monako.

PAT_3873

Zachód słońca i niebieską godzinę nad historycznym centrum obserwowałem z okolic zabytkowych Lazaretów. Wejście na wybrzeże było dość problematyczne, ale finalnie udało się przeskoczyć murek i rozstawić statyw na przybrzeżnych skałach. Jak się później okazało, kawałek dalej (całkiem legalnie) do tego miejsca prowadzą schody..

PAT_3910 (2)

PAT_3924

Podobnie jednak jak w Mostarze po nadejściu zmroku ulice stały się znacznie mniej zatłoczone. Odwiedzający pewnie wrócili na promy, których u wybrzeża cumowało sporo, może pojechali do kolejnej destynacji lub po prostu wtopili się w miejscowe restauracje.

PAT_3931PAT_3929

Szczerze mówiąc „najpiękniejsze miasto świata” zostawiło u mnie pewnego rodzaju niedosyt. Zatłoczone i przeraźliwie drogie centrum. Liczba turystów niestety blokowała w pewien sposób prawdziwość i autentyczność Dubrownika. Raczej ciężko znaleźć tu spokój i odpoczynek, choć znalazłem kilka zaułków wolnych od wycieczek.

Dzień 7.

      Ostatnim obowiązkowym miejscem, które musiałem odwiedzić w Chorwacji była góra Srd. Można na nią dojechać kolejką miejską, jednak bilet za kurs był na tyle drogi, że nawet nie przejąłem się aby zapamiętać tę kwotę.

Obowiązkowo śniadanie. A śniadanie z takim widokiem smakuje wyjątkowo.

PAT_3938

Po wyjeździe z pensjonatu i pokonaniu 25% zjazdu w dół miasta wydostałem się poza jego granicę. Wjazd na szczyt jest możliwy samochodem. Można zrobić to bez problemu. Panorama ze szczytu jest zachwycająca.

PAT_3942

Tym akcentem pożegnałem Chorwację i ruszyłem w kierunku Czarnogóry. 7 dzień wyjazdu był dniem, o którym nawet nie marzyłem. Rozpoczął się panoramą „perły adriatyku”, a zakończył najpiękniejszym widokiem, jaki miałem przyjemność kiedykolwiek obserwować. Ale o tym w kolejnej części.

Podsumowanie.

W 4 dni udało mi się zwiedzić intensywnie wybrzeże Chorwacji od Zadaru przez Split, Podacę i Gradac po Dubrownik, odbijając do Bośni i Hercegowiny, gdzie odwiedziłem wodospady Kravica, Mediugorie, Mostar oraz Blagaj.

Łącznie pokonałem ok. 500 km.

Kosztorys:

  • noclegi: ok. 425 zł/ 2os = ok. 212,5 zł/os
  • posiłek w restauracji: 42 zł/os
  • bilet wstępu: 32,8 zł
  • zakupy (jedzenie): 48 zł
    • SUMA:  335,3 zł/os = 83,83 zł/os/dzień

 

W kolejnej części opiszę zachwycającą, emocjonującą podróż przez zachodnią Czarnogórę – od zatoki Kotorskiej po Jezioro Szkoderskie i Park Narodowy Lovcen, przejazd przez górzyste tereny Bośni i Hercegowiny z wyjątkowym miastem Jajce oraz Banja Lukę, a także Budapeszt.

Udanych podróży!

2 odpowiedzi na “Bałkany cz. 2: wybrzeże Chorwacji oraz południowo-zachodnia Bośnia i Hercegowina – podróż przez historię i kultury w cudownej harmonii z naturą.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s