Morze Martwe: w przedsionku piekła. Jordania – część 2.

Morze Martwe (arab. Al-Bahr Al-Mayet) jest najgłębszą na świecie depresją. Podzielony między Jordanię, Palestynę i Izrael zbiornik wodny wypełnia Rów Jordanu. Obecnie poziom lustra jeziora znajduje się na wysokości około -431 metrów pod poziomem morza i z roku na rok opada. Z racji tak niskiego położenia nie wypływa z niego żadna rzeka, a jedynym stałym ciekiem zasilającym jezioro jest Jordan. W epoce neogenu basen Morza Martwego stanowił część Wszechoceanu. Dziś jest jałową, pustynną doliną, wypełnioną „kwasem” uniemożliwiającym rozkwit życia. Ciśnienie dochodzi tu nawet do 1066,58 hPa – najwyższych notowanych wartości na całej Ziemi. Mimo swoistej beznadziejności miejsce to wywołało we mnie ogromną ciekawość i zachęciło do zgłębienia wiedzy na temat jednej z największych katastrof ekologicznych naszych czasów.
Poniżej przedstawię środowisko naturalne tego obszaru, niebezpieczeństwa, praktyczne informacje dla odwiedzających oraz własne przemyślenia i sytuacje, które towarzyszyły mi podczas trekkingu oraz biwaku na zboczach doliny Morza Martwego.

To ja, Morze Martwe oraz nieodległe wybrzeża Palestyny.

Morze Martwe jest jednym z najbardziej słonych jezior świata. Średnie zasolenie zbiornika wynosi 26%. Dzięki tak wysokiemu stężeniu chlorku sodu możliwe jest unoszenie się na jego powierzchni bez wykonywania jakichkolwiek ruchów. Nie zaleca się jednak pływania na brzuchu, ponieważ wyporność uniemożliwia swobodne manewrowanie ciałem, co może doprowadzić do utonięcia. W głębinach poziom zasolenia dochodzi do prawie 34%. Przez niektórych Morze Soli jest błędnie uważane za najbardziej zasolone jezioro świata. W rzeczywistości na Ziemi możemy znaleźć kilka naturalnych zbiorników wodnych, w których poziom zasolenia dochodzi nawet do 42,8 % (jezioro Patience w Kanadzie).

Dojazd

Wskazówki dotyczące taniego przylotu do Jordanii wraz z formalnościami koniecznymi do wjazdu na terytorium Haszymidzkiego Królestwa zawarłem we wpisie Kilkudniowa wędrówka po pustyni Wadi Rum. Jordania – część 1. , zachęcam do zapoznania się z informacjami!

Sam dojazd na wybrzeże Morza Martwego ze stolicy kraju – Ammanu nie stanowi problemu. Można dostać się tam busem z dworca Al-Muhajireen (koszt ok. 1 JOD do wioski Al-Rama), a następnie taksówką (koszt ok. 4 JOD) do plaży Amman Beach (wstęp na plaże to koszt 20 JOD). Podróżując wzdłuż północnego brzegu zauważyliśmy wiele busów. Zdecydowanie najwygodniejszym sposobem podróżowania zarówno nad Morze Martwe, jak i po całej Jordanii jest wynajęcie samochodu – wtedy bez ograniczeń można dostać się na wybraną przez siebie plażę, także jedną z kilku darmowych. W Jordanii całkiem dobrze działa autostop, jednak na przejazd za 0 JOD trzeba pomachać trochę dłużej.

Autostrada Jordan Valley łącząca Akabę (wraz z Dead Sea Road) z Ammanem.

Ja i Karol wybraliśmy opcję stopa. Wyruszyliśmy z miasta Madaba, aby po paru godzinach (30 km) z postojem na herbatę w arabskim domu dostać się do Dead Sea Panorama Complex. Shahatit, który zaprosił nas do swojego domu ostrzegał przed problemem z dojazdem nad jezioro, ponieważ „poza weekendem nikt tam nie jeździ” – faktycznie mijało nas bardzo mało samochodów. Dotarliśmy na miejsce z piekarzem, który akurat szczęśliwie jechał w tamtym kierunku.

Obszar, który eksplorowaliśmy przez 24 godziny pobytu nad Morzem Martwym z zaznaczonym zieloną flagą miejscem biwakowym.

Środowisko basenu Morza Martwego – fizjografia i niebezpieczeństwa

Okolica jest pustynna i bardzo jałowa, otoczona przez góry, których wysokość przekracza 1000 metrów n.p.m. Zejście z nich ku tafli jeziora jest swoistą geologiczną podróżą przez wielowiekowy, milionowy proces „umierania” Morza. Zbocza zbudowane są głównie z osadów żwirowych, mułowych i ilastych – są to skały o bardzo małej wytrzymałości, co można zauważyć w otaczającym zbiornik krajobrazie – stoki są porozcinane, a ostre bruzdy często bardzo głębokie. Tego typu skały są niebezpieczne podczas ulewy, ponieważ z łatwością płyną razem z wodą opadową.

W grudniu 2018 roku nagła powódź, będąca bardzo niebezpiecznym zjawiskiem pogodowym występującym na obszarze basenu Morza Martwego, porwała autobus z drogi przy ujściu Wadi Zarqa Ma’in, w wyniku zdarzenia zginęło kilka osób. Nieopodal tego wąwozu rozbiliśmy swój namiot.

Podczas naszej wędrówki z okolic Dead Sea Panorama Complex w dół ku wybrzeżu, wcześniej zbadaną na mapach satelitarnych drogą szutrową natrafiliśmy na kilka momentów, w których droga była dosłownie zmyta. Na analizowanych wcześniej obrazach z satelit droga istniała w całości, prawdopodobnie ucierpiała podczas jednej z zimowych ulew. Nasz trekking po pionowym zboczu i wzdłuż wymytych deszczem głębokich kanałów wyglądał tak:

Parowanie wody waha się tu od 1,3 do 1,6 metra, co przy udziale bardzo niskiego średniego opadu i niewielkiej ilości wody zasilającej zbiornik powoduje ciągłe opadanie lustra jeziora. W celu „podtrzymania życia” akwenu Jordania oraz Izrael zawarły porozumienie, na mocy którego ma zostać poprowadzony rurociąg dostarczający wodę do doliny z Morza Czerwonego.
Z wysokim poziomem parowania wiąże się szereg katastrofalnych skutków, zarówno w skali regionu, jak i lokalnych zagrażających życiu człowieka, rozbudowie bazy turystycznej oraz infrastruktury mieszkalnej.

Fragment doliny Wadi Zarqa Ma’in.

Jednym z największych zagrożeń jest odsłanianie się brzegów, pod którymi woda przez wieki wypłukiwała pokłady m.in. soli, tworząc puste przestrzenie pokryte stosunkowo cienką, z łatwością zapadającą się warstwą skalną, w konsekwencji czego na wybrzeżu występują leje krasowe (ang. sinkholes). Są to na tyle niebezpieczne zjawiska, że rocznie odnotowuje się kilka zaginięć w obszarach nadbrzeżnych, zdarzały się również przypadki zapadania kompleksów hotelowych. Zalecane jest omijanie dzikich plaż i korzystanie ze specjalnie wyznaczonych obszarów kąpielowych.

Pokrywa solna przy brzegu.

Kolejnymi problemami związanymi z obecnością dużego stężenia chlorku sodu w powietrzu są awarie sprzętów elektronicznych, do których dostają się cząsteczki soli, a także dobre przewodnictwo prądu – tutaj nie ma żartów! Mieliśmy niebywałą, trochę wątpliwą przyjemność spędzenia wieczoru oraz wichurowo-ulewno-burzowego poranka na stoku. Rozbiliśmy się oczywiście w bezpiecznym miejscu, na stabilnych skałach, z dala od osuwisk. Podczas wieczornego fotografowania Karol zauważył na swoim statywie, aparacie oraz obrączce błyskające iskry. Towarzyszyły nam wtedy ciężkie chmury, jednak prognozy nie zapowiadały burzy w tej części Jordanii.

Życie na jordańskim wybrzeżu i zboczach basenu Morza Martwego jest bardzo nikłe. Stabilniejsze skały porasta skąpa roślinność, od czasu do czasu pojawiają się owady. Nieliczni Beduini mieszkający w namiotach trudnią się wypasem kóz, którym towarzyszą psy pasterskie. Sama woda z uwagi na swoją toksyczność umożliwia przeżycie wyłącznie niektórym szczepom bakterii.

W okolicy oprócz tłocznej drogi prowadzącej z Akaby do Ammanu, wzdłuż prawie stukilometrowego wybrzeża można znaleźć 5 miejscowości, nie brakuje za to hoteli i resortów SPA (szczególnie na północy), które przyciągają odwiedzających jak magnes. To właśnie tam można bez obaw zasięgnąć relaksujących zabiegów, kąpieli w arcysłonej wodzie, maseczek z leczniczego błota, a po tym wszystkim wziąć porządny prysznic.
Prysznic – jest to rzecz niezbędna po każdej kąpieli w tym akwenie. Woda oprócz tego, że smakuje jak kwas to pozostawia na skórze oleisty osad, a przy dłuższym kontakcie z naszą cielesną powłoką mocno swędzi i gryzie. Nadzwyczaj niekomfortowym uczuciem jest zanurzenie poranionego ciała.
Woda Morza Martwego posiada niezaprzeczalnie właściwości lecznicze – przekonałem się o tym na własnej skórze. Od wielu lat w okresie od jesieni do wczesnej wiosny pękają mi dłonie. Postanowiłem zanurzyć rękę w wodzie i zobaczyć, czy wychwalanie jej nie jest czczym gadaniem. Zdziwiłem się mocno i ciągle to robię, kiedy patrzę na lewą dłoń od prawie miesiąca gładką i niepopękaną! Żałuję, że nie włożyłem obu!
Woda jest niezwykle bogata w minerały, według artykułu ze strony SpaDreams.pl zawiera ona aż 21 różnych minerałów, które częściowo dostarczane są z głębi ziemi poprzez wypływające na dnie jeziora gorące źródła.
Wzdłuż brzegu można zobaczyć osady solne, z których słynie akwen.

Biwak nad Morzem Martwym

Jednym z obowiązkowych punktów całego wyjazdu do Jordanii był biwak nad Morzem Martwym. Od strony prawnej nie ma problemów, aby rozbijać się tam z namiotem. Kłopot pojawił się jednak od strony naturalnej.

Po przyjeździe do Dead Sea Panorama Complex, w towarzystwie silnej wichury zaczęliśmy schodzić w dół szutrową drogą, którą wybadaliśmy na zdjęciach satelitarnych. Jak wspomniałem wcześniej, droga była częściowo zmyta przez ulewę. Okoliczne kruche skały nie zachęcały do spędzania pod nimi nocy, a wymyte w drodze bruzdy odradzały rozbijania namiotu w ich okolicy, szczególnie, że prognozy na noc zapowiadały deszcz. Schodząc niżej, pokonując bardzo stromą ścianę z osuniętą drogą trafiliśmy na fragment ze skałami, które prawdopodobnie stanowią pozostałości rafy koralowej. Wypłaszczony obszar, okraszony ostrymi głazami, w znacznej odległości od osuwającego się terenu wydał się najbardziej rozsądną opcją na nocleg. Z nieodległych głazów roztaczała się panorama Morza Martwego, które za dnia wydawało się puste i odosobnione, zaś nocą, od strony palestyńskiej rozświetlone było lampami miejscowości i kurortów.

Namiot kamuflujący się między skałami na zboczu tektonicznej Doliny Jordanu.

Nocą wichura była bardzo silna, szarpała namiotem i wwiewała pył do środka. Nad ranem przyszła ulewa, które później towarzyszyła burza. Nie ukrywam, że trochę obawiałem się całej sytuacji, jednak szczęśliwie deszcz nie był na tyle intensywny aby wypłukiwać osady ze stoków. Około 9 rano zwinęliśmy namiot i brodząc w błocie schodziliśmy w dół do lustra jeziora, aby rozpocząć kolejny dzień w najniżej położonym suchym punkcie na Ziemi.

Podsumowanie

Nie pamiętam aby kiedykolwiek jakiekolwiek miejsce obudziło we mnie tak osobliwe emocje jak Morze Martwe. Z jednej strony obszar zupełnie apokaliptyczny – brak życia, brak wody pitnej, kwas wypełniający dolinę, dziwne i niebezpieczne zjawiska atmosferyczne, wszechobecna pustka i tragiczna przeszłość, a wokół toczące się latami konflikty. Z drugiej zaś cała ta cisza i spoglądanie z wysokości na „beznadziejny” teren śmierci utrzymywały mnie w niebywałym spokoju i bezpieczeństwie. Czas spędzony nad słynnym słonym jeziorem różnił się od tradycyjnych kąpieli leczniczych i zdrowotnych zabiegów. Było to swoiste doświadczenie nicości, powolnej śmierci Natury, obcowanie z zagrożeniem, skałami, które w każdej chwili mogą się osunąć w towarzystwie deszczu – jedynej wody, która mogłaby wesprzeć ledwo tlące się tam życie, a która sama to życie zabiera. 24 godziny wystarczyły aby zakosztować fenomenu i oryginalności krainy, która skojarzeniem przypominała mi przedsionek piekła.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: